© 2018 by DJ Trakmajster x Kraków x Polska. Proudly created with Wix.com

  • Black Facebook Icon
  • Black YouTube Icon
  • Black Instagram Icon

    Moja zatrważająca dech w piersiach kariera zaczynała się od samodzielnie organizowanych imprez hiphopowych. Wraz z rozwojem sceny klubowej trafiałem do kolejnych miast i do coraz lepszych lokali, a imprezy z klimatycznych koncertów hiphopowych zmieniły się w wyuzdane imprezy z muzyką hiphop/rnb.

    Równolegle zawsze szukałem nowych brzmień i chorych styli muzycznych, dzięki czemu zdarzało mi się i ciągle zdarza trafiać na imprezy wychodzące poza ramy zwykłej klubowej soboty. Na tego typu wydarzeniach mogę sięgać po najbardziej szalone piosenki jakie mam. 

    Gdy nagrałem utwory "Gdzie jest Zbyszek?" oraz "Moc Energia" zaczęły zapraszać mnie duże dyskoteki, gdzie wyżej wymienione kawałki gram na żywo, a do tego miksuje kilkudziesięciominutowy set z dynamiczną muzyką EDM. Te występy w tzw. "hangarach" były dla mnie odskocznią od cotygodniowych podróży po mniejszych, miejskich klubach z reguły zlokalizowanych w piwnicach, które mieściły maksymalnie po kilkaset osób. W tych dużych dyskotekach natomiast miałem zaszczyt grać dla nawet kilkutysięcznej publiczności, a imprez takich zagrałem blisko 150.

    Przełomowy był także rok 2011 w którym rozegrano pierwszy konkurs djów Red Bull 3Style. Zdobyłem tam 3 miejsce i był to początek mojego, przekrojowego podejścia do imprez i djingu czyli tzw. party rocking. 

Od tamtej pory styl grania także się zmienił, powszechne wykorzystanie systemów cyfrowych typu Serato powoduję, że na imprezie mam możliwość korzystania z nieograniczonych banków muzycznych. Gram więc trap, hiphop, czy rnb, aby po chwili przyśpieszyć i prezentować future bass czy uk garage. Szybkie są zmiany, szybkie są przejścia, a w kulminacyjnym punkcie imprezy liczą się tzw. dropy, czyli mocne wejścia bitu, do których publiczność szaleje. A gdy widzę, że ptorzebują chwili wytchnienia to zwalniam lub wciągam ich w taneczny rave, gdzie pulsacyjny minimal zapowiada ciszę przed burzą...